To kolejna część naszej serii o relacjach, bliskości i tym, jak zmienia się sposób, w jaki dziś budujemy związki.
Dla części Polaków mieszkających w Norwegii samotność ma jeszcze dodatkowy wymiar. Rodzina i wieloletni znajomi często zostali w Polsce, życie zawodowe zabiera znaczną część dnia, a stworzenie od początku własnego kręgu ludzi w nowym kraju nie zawsze przychodzi łatwo.
Ale czy bycie samemu rzeczywiście oznacza samotność?
Czy można czuć się samotnym, mając partnera?
Czy internet jest dobrym miejscem do poznawania nowych ludzi, czy tylko daje nam złudzenie kontaktu?
A co z prawdziwym życiem? Gdzie wyjść do ludzi, jak przełamać własną izolację i dlaczego bezpośredni kontakt z drugim człowiekiem nadal jest tak ważny?
O tym porozmawiamy już w piątek, 18 września 2026 roku, podczas kolejnego wywiadu na żywo w Radio Wataha.
Gościem Steve'a Joobsa będzie Magdalena R., autorka poniższego artykułu.
Magdalena będzie również do Waszej dyspozycji. Podczas programu będzie można zadawać pytania i wspólnie przyjrzeć się różnym wymiarom samotności, relacji i potrzeby bliskości.
Zanim jednak spotkamy się na żywo — oddajemy głos autorce.
CZYTAJ TAKŻE
Jak dziś kochamy? Dojrzała miłość i związek
Tekst: Magdalena R.
Samotność – to nie zawsze znaczy być samemu
Długo myślałam, że przeciwieństwem samotności jest bycie z kimś.
Dzisiaj już tak nie myślę.
Można być w związku i czuć się potwornie samotnym.
Można siedzieć obok kogoś w jednym łóżku i nie mieć z nim prawdziwego kontaktu.
Można mieć rodzinę, dzieci, znajomych, setki obserwujących w mediach społecznościowych, codziennie z kimś rozmawiać — i jednocześnie mieć w sobie poczucie, że nikt tak naprawdę mnie nie widzi.
I można spędzać cały dzień albo cały weekend samemu, a mimo to nie czuć samotności.
Dzisiaj rozumiem więc, że samotność nie jest wyłącznie brakiem ludzi.
Często jest brakiem prawdziwego połączenia.
Czym dla mnie jest samotność?
Samotność to dla mnie moment, kiedy bardzo potrzebuję, żeby ktoś był obok mnie emocjonalnie, a nie mam z kim tego przeżyć.
To nie musi oznaczać, że fizycznie nikogo nie ma.
Czasami samotność brzmi:
„Chciałabym komuś o tym opowiedzieć.”
„Chciałabym, żeby ktoś mnie przytulił.”
„Chciałabym, żeby ktoś mnie naprawdę zrozumiał.”
„Chciałabym mieć z kim dzielić ten moment.”
Ale samotność może też wyglądać zupełnie inaczej.
Może być wtedy, kiedy jestem wśród ludzi, ale czuję, że muszę zakładać maskę.
Kiedy nie mogę powiedzieć, co naprawdę czuję.
Kiedy nikt nie pyta, jak naprawdę się mam.
Kiedy jestem potrzebna wszystkim, ale sama nie mam się do kogo zwrócić.
I chyba właśnie ten rodzaj samotności jest dla mnie najbardziej bolesny.
Bo można być bardzo potrzebnym człowiekiem i jednocześnie bardzo samotnym człowiekiem.
Samotność w związku
To jest dla mnie szczególnie ważne.
Bo kiedyś mogłabym pomyśleć:
„Jeżeli będę miała partnera, nie będę samotna.”
Dzisiaj wiem, że to nieprawda.
Partner może być fizycznie obok, a emocjonalnie bardzo daleko.
Może być ktoś, z kim mieszkam, śpię, jem śniadanie, wychowuję dzieci i planuję przyszłość, a jednocześnie mogę mieć poczucie, że moje emocje, potrzeby i wnętrze nikogo naprawdę nie interesują.
Dlatego dla mnie dużo ważniejsza od samej obecności człowieka jest jakość tej obecności.
Czy mogę się otworzyć?
Czy ktoś mnie słucha?
Czy moje emocje mają znaczenie?
Czy mogę być słaba?
Czy mogę powiedzieć „dzisiaj jest mi źle” i nie usłyszeć, że przesadzam?
Czy druga osoba chce mnie poznać również wtedy, kiedy nie jestem silna, uśmiechnięta i pełna energii?
Bo samotność w związku może być czasami bardziej bolesna niż samotność bez związku.
Kiedy jestem sama, wiem, że jestem sama.
Kiedy jestem z kimś, ale czuję się samotna, pojawia się jeszcze coś więcej — poczucie opuszczenia pomimo obecności drugiego człowieka.
Są różne rodzaje samotności
Nie każda samotność jest taka sama.
Samotność fizyczna
To po prostu brak ludzi wokół.
Wracam do domu i nikogo tam nie ma.
Spędzam wieczór sama.
Nie mam z kim wyjść.
Nie mam obok siebie osoby, która mogłaby po prostu usiąść przy mnie.
Taka samotność nie zawsze jest czymś złym.
Czasami jest potrzebną przestrzenią.
Samotność emocjonalna
To dla mnie dużo głębszy rodzaj samotności.
Mam ludzi wokół siebie, ale nie mam z kim naprawdę podzielić swojego wnętrza.
Nie mam poczucia, że ktoś mnie zna.
Nie mam poczucia, że mogę się oprzeć.
To właśnie tutaj najbardziej potrzebujemy bliskości.
Samotność społeczna
To poczucie, że nie mam swojej grupy.
Nie mam ludzi, z którymi regularnie się spotykam.
Nie mam poczucia przynależności.
Człowiek jest istotą społeczną i potrzebuje nie tylko jednej bliskiej osoby, ale również poczucia, że jest częścią jakiejś społeczności.
Samotność egzystencjalna
To jeszcze coś innego.
To poczucie, że pewne rzeczy w życiu każdy człowiek musi przeżyć sam.
Nikt nie może wejść do mojego wnętrza i przeżyć za mnie mojego życia.
Nikt nie może dokładnie poczuć tego, co ja czuję.
Czasami pojawia się wtedy pytanie:
„Czy ktoś naprawdę może mnie do końca zrozumieć?”
I chyba odpowiedź brzmi: nie.
Ale może próbować.
I właśnie ta próba zrozumienia jest dla mnie jedną z najpiękniejszych form bliskości.
Samotność jest dziś również problemem społecznym
Mam wrażenie, że żyjemy w bardzo dziwnych czasach.
Nigdy nie mieliśmy tylu możliwości kontaktu.
Telefony.
Internet.
Media społecznościowe.
Komunikatory.
Wideorozmowy.
Możemy być w kontakcie z kimś mieszkającym tysiące kilometrów dalej w ciągu kilku sekund.
A mimo to wiele osób czuje się coraz bardziej samotnych.
Bo kontakt nie zawsze oznacza relację.
Można mieć setki kontaktów i nie mieć jednej osoby, do której można zadzwonić o drugiej w nocy.
Można codziennie dostawać wiadomości i nie czuć, że ktoś naprawdę jest zainteresowany tym, co dzieje się we mnie.
Można publikować zdjęcia, uśmiechać się, wychodzić, podróżować, być aktywnym i jednocześnie wracać do domu z ogromną pustką.
Dlatego myślę, że jednym z problemów naszych czasów jest zamiana prawdziwej bliskości na ciągłą dostępność.
Jesteśmy cały czas dostępni.
Ale niekoniecznie jesteśmy naprawdę obecni.
Nie chcę uciekać od samotności w pierwszą lepszą relację
To jest jedna z rzeczy, których nauczyło mnie życie.
Kiedy boimy się samotności, bardzo łatwo wybrać człowieka nie dlatego, że naprawdę do nas pasuje, ale dlatego, że jego obecność na chwilę ucisza pustkę.
Możemy wtedy zaakceptować rzeczy, których normalnie byśmy nie zaakceptowali.
Możemy ignorować czerwone flagi.
Możemy tłumaczyć czyjeś zachowanie.
Możemy za bardzo się dostosowywać.
Możemy próbować zasłużyć na miłość.
Tylko po to, żeby nie wrócić do pustego domu.
Ale dla mnie dzisiaj ważniejsze jest coś innego:
wolę być sama niż samotna przy niewłaściwym człowieku.
Bo samotność można przeżyć.
Można ją oswoić.
Można ją wypełnić życiem.
Ale bycie z kimś, przy kim stopniowo tracę siebie, jest dla mnie znacznie większą ceną.
Bycie samemu nie musi być samotnością
Dzisiaj coraz bardziej uczę się być sama.
I widzę, że samotność może mieć również drugą stronę.
Może być ciszą.
Może być odpoczynkiem.
Może być spacerem.
Może być naturą.
Może być muzyką.
Może być tańcem.
Może być chwilą, w której nie muszę niczego nikomu tłumaczyć.
Może być czasem, kiedy słyszę własne myśli.
Kiedy poznaję siebie.
Kiedy robię coś tylko dlatego, że sprawia mi przyjemność.
Kiedy wychodzę do natury i czuję, że jestem częścią czegoś większego.
Kiedy tańczę.
Kiedy rozwijam swoje pomysły.
Kiedy tworzę.
Kiedy jestem z moimi dziećmi.
Kiedy buduję swoje życie.
W takich momentach mogę być sama fizycznie, ale wcale nie czuję się samotna.
Jak radzić sobie z samotnością?
Nie wierzę w to, że samotność trzeba zawsze natychmiast „zabić”.
Czasami warto się jej przyjrzeć.
Zapytać:
Czego tak naprawdę teraz potrzebuję?
Czy potrzebuję człowieka?
Czy potrzebuję rozmowy?
Dotyku?
Przytulenia?
Śmiechu?
Wyjścia z domu?
Ruchu?
Natury?
Odpoczynku?
Czy może po prostu jestem zmęczona i potrzebuję się zatrzymać?
Bo czasami mówimy:
„Jestem samotna.”
A tak naprawdę jesteśmy przemęczeni, przebodźcowani albo odcięci od samych siebie.
Dlatego pierwszym krokiem jest dla mnie nauczenie się rozpoznawać własną potrzebę.
Samotności nie leczy się tylko partnerem
Partner może być piękną częścią naszego życia.
Ale nie powinien być całym naszym życiem.
Potrzebujemy również przyjaźni.
Rodziny.
Społeczności.
Kontaktów z ludźmi.
Pasji.
Ruchu.
Natury.
Twórczości.
Czegoś, co daje nam poczucie sensu.
Dlatego tak ważne jest dla mnie budowanie własnego świata.
Nie czekanie, aż pojawi się mężczyzna, który zacznie mnie zabierać na życie.
Ja chcę mieć swoje życie już teraz.
A kiedy pojawi się właściwy człowiek, chcę go do tego życia zaprosić.
Nie chcę, żeby mnie z niego wyciągnął.
Można być samotnym i jednocześnie nie być samotnym
To jest dla mnie dzisiaj najważniejsze odkrycie.
Mogę wieczorem siedzieć sama.
Mogę nie mieć partnera.
Mogę nie mieć nikogo obok siebie fizycznie.
A mimo to mogę czuć wdzięczność.
Mogę czuć życie.
Mogę czuć siebie.
Mogę mieć poczucie, że moje życie ma sens.
Mogę kochać.
Mogę tworzyć.
Mogę się rozwijać.
Mogę być blisko z ludźmi, nawet jeśli nie są fizycznie obok.
Mogę być blisko samej siebie.
I wtedy bycie samemu nie jest pustką.
Jest przestrzenią.
Ale nie chcę też udowadniać, że nikogo nie potrzebuję
Bo jest jeszcze druga skrajność.
Dzisiejszy świat czasami mówi nam:
„Pokochaj siebie i nikogo nie potrzebujesz.”
Nie wierzę w to.
Ja potrzebuję ludzi.
Potrzebuję bliskości.
Potrzebuję dotyku.
Potrzebuję rozmowy.
Potrzebuję śmiechu z kimś.
Potrzebuję czasami położyć głowę na czyimś ramieniu i niczego nie musieć.
Potrzebuję czuć, że ktoś jest.
To nie jest słabość.
To jest człowieczeństwo.
Samowystarczalność nie powinna oznaczać emocjonalnej izolacji.
Chcę umieć być sama, ale nie chcę żyć bez ludzi.
Chcę być niezależna, ale nie chcę być odcięta.
Chcę umieć dawać sobie bezpieczeństwo, ale chcę również umieć przyjąć je od drugiego człowieka.
Dlatego dziś nie boję się już tak bardzo bycia samą
Bo zaczynam rozumieć, że największym problemem nie jest brak partnera.
Największym problemem jest brak połączenia — ze sobą, z innymi ludźmi i z własnym życiem.
I właśnie dlatego nie chcę już wybierać człowieka z lęku przed samotnością.
Chcę wybierać go z miejsca, w którym moje życie już istnieje.
Chcę powiedzieć:
„Jest mi dobrze ze sobą. Ale z tobą może być jeszcze piękniej.”
Nie:
„Potrzebuję ciebie, żeby moje życie miało sens.”
Tylko:
„Moje życie ma sens. I chcę się nim z tobą podzielić.”
To jest dla mnie różnica pomiędzy potrzebą a wyborem.
Pomiędzy przywiązaniem a miłością.
Pomiędzy uciekaniem przed samotnością a świadomym zaproszeniem drugiego człowieka do swojego życia.
I chyba właśnie tego uczę się najbardziej:
nie bać się bycia samej, ale jednocześnie nie udawać, że nie potrzebuję bliskości.
Bo można być samemu i być pełnym.
Można być z kimś i być pustym.
Można mieć wiele osób wokół siebie i czuć się niewidzialnym.
I można czasami siedzieć zupełnie samemu w ciszy i czuć:
„Jestem dokładnie tam, gdzie powinnam być.”
Samotność nie zawsze mówi:
„Nie masz nikogo.”
Czasami mówi:
„Nie jesteś połączona.”
A odpowiedzią nie zawsze musi być znalezienie partnera.
Czasami odpowiedzią jest powrót do siebie.
Do ludzi.
Do natury.
Do ruchu.
Do tworzenia.
Do życia.
A czasami — do właściwego człowieka.
Ale już nie z potrzeby, żeby ktoś wypełnił pustkę.
Tylko z pragnienia, żeby razem tworzyć coś, co jest większe niż każde z nas osobno.
Czy samotność oznacza po prostu brak partnera?
Właśnie od tego pytania zaczniemy kolejną rozmowę z Magdaleną.
W piątek 18 września zapraszamy na wywiad na żywo w Radio Wataha.
Steve Joobs porozmawia z Magdaleną między innymi o tym:
czym różni się samotność od świadomego bycia samemu,
dlaczego można być samotnym również w związku,
czy internet jest dobrym miejscem do poznawania ludzi,
kiedy kontakt online może zamienić się w prawdziwą relację,
czy nadal potrzebujemy spotkań twarzą w twarz,
gdzie i jak wychodzić do ludzi, kiedy nasz krąg znajomych się skurczył,
dlaczego budowanie własnej społeczności ma znaczenie,
czy nowy związek rzeczywiście rozwiązuje problem samotności,
jak zacząć budować kontakt z ludźmi, kiedy przez dłuższy czas żyliśmy w izolacji.
I przede wszystkim — będzie to rozmowa na żywo.
Jeśli temat samotności dotyczy również Ciebie, będziesz mógł zadać Magdalenie własne pytanie i włączyć się do rozmowy.
Piątek, 18 września 2026
Radio Wataha
Steve Joobs rozmawia z Magdaleną R.
Do zobaczenia na żywo.
Ten materiał jest udostępniany przez YouTube.







