Przejdź do treści

Jak dziś kochamy? Między chemią, spokojem i świadomym wyborem

Czy sama chemia wystarczy, żeby zbudować dobrą relację? Magdalena rozebrała miłość z wielkich słów i oczekiwań, a potem zaczęła składać ją na nowo z obecności, spokoju, wzajemności i świadomego wyboru.

Magdalena Feminine EmbodimentCzas czytania: 7 minOpublikował(a): Steve Joobs (Redaktor naczelny)
Jak dziś kochamy? Dojrzała miłość i zdrowy związek

Nasze zdjęcie

W skrócie

Dojrzała miłość to nie tylko silne emocje i przyciąganie. To również spokój, wzajemność, odpowiedzialność, komunikacja i codzienny wybór drugiego człowieka. Na podstawie refleksji Magdaleny pytamy, czego naprawdę szukamy dziś w związku i dlaczego coraz częściej ważniejsze od samej chemii staje się to, jak czujemy się przy drugim człowieku.

Najważniejsze fakty

  • Silne emocje i chemia nie zawsze oznaczają zdrową i bezpieczną relację.
  • Dojrzały związek wymaga wzajemności, obecności i odpowiedzialności obojga partnerów.
  • Ważne jest nie tylko to, co czujemy do drugiego człowieka, ale również to, jak czujemy się przy nim.
  • Zdrowa relacja nie oznacza utraty siebie ani rezygnacji z własnych potrzeb.
  • Granice są ważne, ale związek wymaga również kompromisu, rozmowy i gotowości do naprawiania błędów.
  • Prawdziwy charakter relacji często ujawnia się dopiero w codzienności, konflikcie i trudniejszych momentach.
  • Dojrzałość polega również na zadaniu sobie pytania, nie tylko czy partner jest odpowiedni dla mnie, ale czy ja jestem dobrym partnerem dla drugiej osoby.
  • Ma Dzia Lena jest autorką refleksji, która stała się punktem wyjścia do rozmowy o współczesnej miłości.
  • Rozmowy z Magdaleną o miłości i relacjach pojawią się już niebawem w Radiu Wataha oraz podczas transmisji live na TikToku.

Miłość nadal zaczyna się podobnie. Od spojrzenia, rozmowy, chemii, zaciekawienia drugim człowiekiem. Od tego momentu, kiedy ktoś zaczyna zajmować więcej miejsca w naszych myślach, niż planowaliśmy.

Ale chyba coraz więcej osób dochodzi dziś do momentu, w którym samo „czuję” już nie wystarcza.

Bo można czuć bardzo dużo i jednocześnie czuć się w relacji bardzo źle.

Można tęsknić za człowiekiem, który nie daje poczucia bezpieczeństwa.

Można kochać kogoś i jednocześnie cały czas zastanawiać się, czy tej osobie naprawdę na nas zależy.

Można być z kimś blisko i czuć się samotnym.

I być może właśnie tutaj zaczyna się współczesna rozmowa o miłości.

Nie o tym, czy umiemy jeszcze kochać.

Ale o tym, czego właściwie dzisiaj od miłości chcemy.

Sama chemia już nie wystarcza

Magdalena, autorka materiału, który stał się punktem wyjścia do tej refleksji, pisze bardzo wyraźnie, że z czasem zaczęło mieć dla niej znaczenie nie tylko to, co czuje do drugiego człowieka, ale przede wszystkim to, jak sama czuje się przy nim.

Czy jest spokojna.

Czy może być sobą.

Czy może powiedzieć, co czuje, nie bojąc się odrzucenia, ciszy albo wycofania.

Czy słowa drugiego człowieka mają pokrycie w jego zachowaniu.

To dość istotna zmiana.

Bo w młodszym wieku często pytamy przede wszystkim:

Czy on mnie chce?

Czy ona mnie kocha?

Czy mu zależy?

Czy jestem wystarczająco dobry?

Z czasem pojawia się zupełnie inne pytanie:

Czy ja dobrze czuję się w tej relacji?

I jeszcze trudniejsze:

Czy ja naprawdę chcę wybrać właśnie tego człowieka?

W materiale Magdaleny pojawia się to bardzo wyraźnie. Nie chodzi już o czekanie, aż ktoś nas wybierze. Chodzi również o odzyskanie własnego prawa do wyboru.

Miłość nie powinna być ciągłym zgadywaniem

Każdy potrzebuje przestrzeni.

Każdy ma pracę, problemy, zmęczenie, obowiązki i gorsze dni.

Dojrzała relacja nie oznacza całodobowego kontaktu ani nieustannego potwierdzania sobie uczuć.

Ale między przestrzenią a niepewnością istnieje ogromna różnica.

Jeżeli ktoś mówi, że mu zależy, wcześniej czy później powinno być to widoczne również w jego zachowaniu.

Nie w wielkich deklaracjach.

W małych rzeczach.

W obecności.

W pamiętaniu.

W zainteresowaniu.

W tym, że człowiek nie znika za każdym razem, kiedy relacja przestaje być lekka.

Magdalena pisze, że coraz bardziej wierzy zachowaniu niż słowom. Nie potrzebuje wielkich deklaracji, tylko małych rzeczy wykonywanych konsekwentnie.

I trudno nie zatrzymać się przy tym na chwilę.

Bo może właśnie tego najbardziej dziś pragniemy.

Nie kolejnego „kocham cię”, które trzeba później rozszyfrowywać.

Tylko poczucia, że jesteśmy obecni w czyimś życiu naprawdę.

Nie szukamy już kogoś, kto nas uratuje

W dojrzałej relacji spotykają się dwa życia.

Nie dwie połówki, które bez siebie nie istnieją.

Nie człowiek, który ma kogoś naprawić, uratować albo wypełnić wszystkie jego braki.

Ja mam swoje życie.

Ty masz swoje życie.

A pomiędzy nami powstaje „my”.

I właśnie to „my” okazuje się znacznie trudniejsze niż zakochanie.

Bo zdrowy związek nie powinien oznaczać rezygnowania z siebie, ale nie może też polegać na tym, że każde z partnerów stoi za własnym murem i mówi:

To moja granica. Radź sobie.

Magdalena opisuje potrzebę czegoś pomiędzy tymi skrajnościami. Zachowania własnej tożsamości, ale również gotowości do kompromisu, słuchania, przepraszania i przyznania, że czasami to właśnie my zraniliśmy drugiego człowieka.

Bo granice są ważne.

Ale relacji nie budują same granice.

Buduje ją również odpowiedzialność za to, co robimy z drugim człowiekiem.

Prawdziwego partnera poznajemy po tym, co dzieje się później

Na początku niemal każdy potrafi się postarać.

Jesteśmy ciekawi siebie.

Piszemy.

Rozmawiamy.

Planujemy spotkania.

Chcemy zrobić dobre wrażenie.

Ale związek nie składa się z pierwszych randek.

Składa się głównie ze zwyczajnych wtorków.

Ze zmęczenia.

Z problemów.

Z rachunków.

Z dzieci.

Z odmiennego zdania.

Z choroby.

Z sytuacji, kiedy jedno z partnerów nie ma dobrego humoru.

Z konfliktu, którego nie da się rozwiązać emotikonem.

I właśnie wtedy zaczynamy naprawdę widzieć człowieka.

Jak reaguje, kiedy coś idzie nie po jego myśli?

Czy potrafi słuchać?

Czy każdą uwagę traktuje jak atak?

Czy umie powiedzieć: pomyliłem się?

Czy potrafi przeprosić?

Czy w konflikcie chce wygrać, czy chce znaleźć rozwiązanie?

Magdalena zwraca uwagę dokładnie na ten moment. Nie interesuje jej już wyłącznie to, jaki człowiek jest wtedy, kiedy chce zdobyć partnerkę. Patrzy na niego w codzienności, w zmęczeniu, konflikcie i wtedy, gdy ich zdania są różne. Jednocześnie podobne pytania kieruje do samej siebie.

Bo miłość to odpowiedzialność dwóch osób

To chyba jeden z najważniejszych wątków całego materiału.

Bardzo łatwo stworzyć listę tego, czego oczekujemy od partnera.

Ma być obecny.

Dojrzały.

Czuły.

Komunikatywny.

Stabilny.

Ma umieć rozmawiać.

Nie może uciekać.

Powinien rozumieć nasze potrzeby.

Ale istnieje jeszcze druga część pytania.

A co ja wnoszę do tej relacji?

Czy potrafię powiedzieć o swoim lęku bez oskarżania drugiej osoby?

Czy potrafię słuchać?

Czy umiem przeprosić?

Czy moje wcześniejsze doświadczenia nie każą mi widzieć zagrożenia tam, gdzie go nie ma?

Czy nie karzę nowego człowieka za to, co zrobił ktoś wcześniej?

Czy umiem dać przestrzeń?

Czy kochając, nie próbuję jednocześnie kontrolować?

Magdalena zadaje sobie bardzo mocne pytanie:

Nie tylko „czy on jest odpowiednim mężczyzną dla mnie?”, ale również „czy ja jestem kobietą, z którą sama chciałabym być?”.

I być może dokładnie w tym miejscu romantyczne wyobrażenie o miłości spotyka się z dojrzałością.

Bo związek nie jest nagrodą za znalezienie odpowiedniego człowieka.

Jest pracą dwojga ludzi.

Nie chcemy ideału. Chcemy człowieka, który potrafi być w relacji

Nikt nie jest idealny.

Każdy wnosi do związku własne doświadczenia, błędy, lęki i słabości.

Dojrzałość nie polega więc na tym, że znajdujemy człowieka bez wad.

Raczej na tym, że spotykamy kogoś, kto potrafi na siebie spojrzeć.

Kogoś, kto nie ucieka od trudnej rozmowy.

Kogoś, kto potrafi powiedzieć:

Tutaj zawaliłem.

Kogoś, kto chce się czegoś nauczyć.

I kogoś, kto rozumie, że problemy w związku nie oznaczają automatycznie końca związku.

W materiale Magdaleny pojawia się bardzo trafne rozróżnienie: nie chodzi o znalezienie dwóch idealnych ludzi, tylko dwóch niedoskonałych osób, które potrafią dobrze się ze sobą obchodzić.

Miłość potrzebuje wzajemności

Nie da się w nieskończoność samemu ciągnąć relacji.

Samemu inicjować kontakt.

Samemu pytać.

Samemu planować.

Samemu naprawiać.

Samemu tłumaczyć zachowanie drugiej osoby.

Samemu dawać kolejną szansę.

Przychodzi moment, w którym człowiek chce po prostu zobaczyć, że ktoś także wybiera jego.

Nie tylko wtedy, kiedy jest ekscytująco.

Także wtedy, kiedy zaczyna się codzienność.

Bo właśnie tam zaczyna się prawdziwa relacja.

Nie w motylach.

Nie w chemii.

Nie w idealnej pierwszej randce.

W tym, co dwoje ludzi robi później.

Ten motyw bardzo mocno przewija się przez tekst Magdaleny: potrzeba wzajemności i przekonania, że uczucia nie są podtrzymywane przez jedną osobę.

A czego właściwie dzisiaj pragniemy?

Może odpowiedź jest prostsza, niż próbujemy ją uczynić.

Chcemy kochać i jednocześnie nie tracić siebie.

Chcemy bliskości bez ciągłego lęku.

Chcemy przyciągania, ale nie chaosu.

Emocji, ale nie emocjonalnego rollercoastera.

Wolności, która nie oznacza obojętności.

Bezpieczeństwa, które nie zamienia się w kontrolę.

Chcemy człowieka, który ma własne życie, ale potrafi zrobić w nim miejsce dla drugiej osoby.

I chyba przede wszystkim nie chcemy już przez cały czas zastanawiać się:

Czy jestem chciany?

Czy jestem chciana?

Chcemy to wiedzieć po sposobie, w jaki jesteśmy traktowani.

Właśnie do takiego wniosku dochodzi Magdalena. Nie szuka już po prostu miłości. Szuka zdrowej miłości, w której bliskość nie musi oznaczać utraty własnej tożsamości, a spokój nie oznacza braku uczuć.

Magdalena rozebrała miłość do naga. Teraz próbuje ubrać ją ponownie

Ma Dzia Lena jest autorką tekstów motywacyjnych i kobietą, która w swoim materiale zrobiła coś bardzo ciekawego.

Najpierw rozebrała miłość z tego, czym często próbujemy ją przykrywać.

Z wielkich słów.

Z chemii.

Z wyobrażeń.

Z obietnic.

Z potrzeby bycia wybraną za wszelką cenę.

A potem zaczęła ubierać ją ponownie.

W spokój.

Wzajemność.

Szacunek.

Obecność.

Odpowiedzialność.

Rozmowę.

Umiejętność naprawiania tego, co zostało zepsute.

I świadomy wybór drugiego człowieka.

Nie chodzi więc o miłość pozbawioną emocji.

Wręcz przeciwnie.

Chodzi o miłość, w której emocje nie muszą boleć, żeby wydawały się prawdziwe.

O miłości będziemy rozmawiać w Radiu Wataha

To dopiero początek tej rozmowy.

Już niebawem Magdalena pojawi się w Radiu Wataha, gdzie będziemy rozmawiać o miłości, relacjach, potrzebach, błędach, bliskości i o tym, czego uczymy się o sobie dopiero wtedy, kiedy próbujemy stworzyć życie z drugim człowiekiem.

Będą rozmowy w Radiu Wataha.

Będą również spotkania na żywo na TikToku.

Bez robienia z miłości instrukcji obsługi.

Bez udawania, że istnieje jedna recepta dla wszystkich.

Chcemy po prostu porozmawiać o niej tak, jak wygląda naprawdę.

Bo być może najważniejsze pytanie nie brzmi już:

Jak znaleźć miłość?

Być może brzmi:

Jak kochać drugiego człowieka i jednocześnie umieć być dla niego dobrym?

I jak wybrać kogoś, kto chce nauczyć się dokładnie tego samego?