Wychodzisz z domu, kiedy jest jeszcze ciemno. Wracasz po pracy i znów zapalasz światło. Pomiędzy obowiązkami próbujesz znaleźć czas dla rodziny, na zakupy, odpoczynek i załatwienie kolejnej sprawy. Czasem dopiero wieczorem zauważasz, że przez cały dzień nie zapytałaś lub nie zapytałeś siebie: jak ja właściwie się dzisiaj czuję?
Jako specjalistka Reiki i konsultacji duchowych pracuję z osobami, które przychodzą z różnymi potrzebami. Dla mnie punktem wyjścia jest rozmowa i uważność na człowieka. Zanim zaczniemy sesję, chcę wiedzieć, czego dana osoba potrzebuje i z czym do mnie przychodzi.
Norweska zima jest dobrym momentem, by poświęcić sobie taką uwagę również poza gabinetem. W tym tekście dzielę się własną perspektywą oraz wskazówkami z norweskich źródeł. Moje doświadczenie Reiki i zalecenia zdrowotne przedstawiam jako dwa odrębne obszary.
Norweska zima nie musi oznaczać utraty energii
Słowo mørketid kojarzy się z ciemnością, długimi wieczorami i oczekiwaniem na powrót słońca. W ścisłym znaczeniu dotyczy nocy polarnej, kiedy słońce nie wschodzi ponad horyzont. Na południu Norwegii dzień zimą nadal występuje, choć jest krótki.
Każdy z nas może inaczej przeżywać ten czas. Jedna osoba lubi zimowy spokój, druga tęskni za długimi dniami. Nie chcę więc zaczynać od założenia, że zima musi odebrać nam siły.
Potwierdza to ostrożność badaczy. W badaniu obejmującym ponad 21 tysięcy mieszkańców Tromsø w wieku co najmniej 40 lat sezonowe różnice w śnie były niewielkie lub nie występowały. Nie stwierdzono sezonowych zmian długości snu. Sama obecność nocy polarnej nie oznacza więc, że wszyscy będą źle spać.
Zamiast oczekiwać pogorszenia, proponuję przyjrzeć się własnemu rytmowi. Co pomaga mi odpoczywać? Czego mam ostatnio za dużo? Co stale odkładam na później?
Co rozumiem przez „wewnętrzne słońce”?
Kiedy piszę o „wewnętrznym słońcu”, mam na myśli metaforę: poczucie ciepła, spokoju i kontaktu ze sobą, do którego możemy wracać w trudniejszych dniach.
W moim życiu ważną rolę odgrywa Reiki. To praktyka duchowa, którą rozumiem jako pracę z uniwersalną energią. Wcześniej, w rozmowie dla Twojej Norwegii, powiedziałam:
„Pomogło mi zachować harmonię w moim życiu, uporządkować pewne sprawy, nadawać priorytety odpowiednim rzeczom”.
Tak opisuję własną drogę. Nie oznacza to, że każda osoba doświadczy tego samego ani że sesja zastąpi sen, światło dzienne czy potrzebną pomoc medyczną.
Moje „wewnętrzne słońce” wiąże się również z pozwoleniem sobie na zatrzymanie. Z zauważeniem, że nie muszę przez cały rok funkcjonować na najwyższych obrotach.
Jak wygląda zatrzymanie podczas sesji Reiki?
Spotkanie zaczynam od rozmowy. Pytam o potrzeby uczestnika i jego oczekiwania. Jest to przestrzeń, w której można powiedzieć zarówno o ciekawości, jak i o wątpliwościach.
Podczas sesji pracuję dłońmi przykładanymi do wybranych miejsc lub trzymanymi nad ciałem. W mojej praktyce pojawiają się również kamienie, dźwięki i prowadzona wizualizacja. Na zakończenie rozmawiamy o odczuciach.
Uczestnik może zadawać pytania, zgłaszać dyskomfort i przerwać spotkanie. Granice i komfort są ważniejsze niż realizowanie z góry ustalonego przebiegu sesji.
Nie oczekuję też konkretnej reakcji. Zdarzają się osoby, które nie odczuwają niczego szczególnego. Nie traktuję tego jako porażki uczestnika. Spotkanie nie jest sprawdzianem zdolności do odczuwania.
Moja perspektywa duchowa a wiedza naukowa
Opisując Reiki, używam języka energii, ponieważ w ten sposób rozumiem swoją praktykę. Jednocześnie chcę jasno przedstawiać, gdzie kończy się osobiste przekonanie, a zaczyna potwierdzona wiedza.
Norweski ośrodek NAFKAM wskazuje, że przy niektórych formach healingu znaczenie mogą mieć dotyk i oczekiwania uczestnika. Koncepcja uniwersalnej uzdrawiającej siły nie jest natomiast uznawana za prawdopodobną w świetle nauk przyrodniczych.
Dlatego opisuję Reiki jako swoją praktykę duchową i indywidualne doświadczenie. Nie przedstawiam go jako potwierdzonego sposobu leczenia depresji sezonowej czy przewlekłego zmęczenia.
Można interesować się duchowością i jednocześnie korzystać z diagnostyki, leczenia oraz pomocy psychologicznej. Poszukiwanie spokoju nie wymaga rezygnowania z opieki zdrowotnej.
Najpierw zadbajmy o codzienne podstawy
Zanim zaplanujemy kolejną aktywność, warto sprawdzić, czy w naszym dniu jest miejsce na podstawowe potrzeby.
Helsenorge zaleca regularne godziny snu i wstawania, kontakt z porannym światłem dziennym oraz spokojny wieczorny rytuał. Zwraca również uwagę na ograniczenie ekranów przed snem. W ciemnym okresie pomocne mogą być lampy światła dziennego.
Można zacząć od niewielkiej zmiany: krótkiego wyjścia podczas najjaśniejszej części dnia, odłożenia telefonu wcześniej albo przygotowania spokojniejszego zakończenia wieczoru.
Nie każdy ma takie same możliwości. Praca zmianowa, opieka nad bliskimi czy ograniczenia zdrowotne wpływają na organizację dnia. Warto szukać rozwiązań, które da się utrzymać we własnej codzienności.
Koselig - przestrzeń, w której jest ci dobrze
Lubię myśleć o odpoczynku jako o czymś, co możemy dopasować do siebie. Norweskie koselig przywołuje przytulność, ale nie musi oznaczać idealnie urządzonego salonu.
Może to być ciepły posiłek zjedzony bez pośpiechu, spokojna muzyka, książka albo rozmowa z kimś bliskim. Dla osoby zainteresowanej moją praktyką takim czasem może być sesja Reiki. Ktoś inny wybierze spacer lub chwilę ciszy we własnym domu.
Proponuję zadać sobie trzy pytania:
Kiedy ostatnio odpoczywałam lub odpoczywałem bez poczucia winy?
Co sprawia mi przyjemność, choć nie przynosi żadnego „wyniku”?
Jaki mały krok mogę zrobić dla siebie w tym tygodniu?
Nie trzeba od razu zmieniać całego życia. Czasem najważniejsze jest zauważenie potrzeby, którą od dawna pomijamy.
Nie każde zmęczenie jest „tylko zimą”
Uważność na siebie oznacza również gotowość do szukania pomocy.
Helsenorge zaleca kontakt ze specjalistą, gdy obniżony nastrój utrzymuje się ponad dwa tygodnie, codzienne funkcjonowanie staje się trudne albo stan się pogarsza. Można zacząć od rozmowy z fastlege. W części gmin dostępna jest także Rask psykisk helsehjelp. Przy silnych objawach nie trzeba czekać dwóch tygodni.
Uporczywego wyczerpania nie warto samodzielnie tłumaczyć wyłącznie porą roku lub energią. NAFKAM podkreśla, że ryzykiem praktyk alternatywnych jest odkładanie potrzebnej pomocy medycznej.
Zima we własnym rytmie
Reiki stało się ważną częścią mojego życia. Pomogło mi - tak odczuwam to osobiście - inaczej spojrzeć na trudności, priorytety i własne potrzeby.
Nie proponuję jednak jednej recepty dla wszystkich. Zachęcam do przyjrzenia się sobie i znalezienia przestrzeni, w której można odpocząć bez presji.
Jeśli obraz „wewnętrznego słońca” jest ci bliski, potraktuj go jako przypomnienie o tym, co daje ci ciepło i oparcie. Pamiętaj również o świetle dziennym, śnie, kontaktach z ludźmi i pomocy, kiedy jej potrzebujesz.
Agata Klingenberg
Specjalistka Reiki i konsultacji duchowych, AJNA Shadowlight
Poznaj moją działalność - AJNA Shadowlight
Przeczytaj wywiad o mojej drodze do Reiki








