Kiedy wszystkie sprawy są ważne, nasze własne pragnienia łatwo trafiają na koniec kolejki. W kolejnym tekście towarzyszącym rozmowom na żywo w Radiu Wataha Magdalena przygląda się temu, jak dorosłość wypełnia się obowiązkami - i pyta, czy zostało w niej jeszcze miejsce na nas samych.
W poprzednich odsłonach cyklu rozmawialiśmy o miłości, bliskości i trudnych relacjach. Tym razem uwaga kieruje się ku temu, kim jesteśmy poza rolą partnera, rodzica czy pracownika. Poniżej osobista refleksja Magdaleny.
Pamiętacie jeszcze, o czym marzyliście, kiedy byliście młodsi?
Nie mówię o wielkich planach, które miały zmienić cały świat. Czasami były to zupełnie proste marzenia. Chcieliśmy podróżować, nauczyć się czegoś nowego, tańczyć, śpiewać, założyć własną firmę, zamieszkać w innym miejscu, robić coś, co naprawdę sprawiało nam radość. Mieliśmy w głowie mnóstwo pomysłów i przekonanie, że jeszcze tyle pięknych rzeczy przed nami.
A potem przyszło dorosłe życie.
Praca, rachunki, kredyty, zakupy, dzieci, dom, odpowiedzialność. Zaczęliśmy planować nie to, co chcemy zrobić, ale to, co musimy zrobić. Nasze kalendarze wypełniły się obowiązkami, a marzenia powoli zaczęły trafiać na listę rzeczy, które kiedyś zrealizujemy.
Tylko że to „kiedyś" potrafi trwać latami.
Kiedy odpowiedzialność zaczyna zastępować życie
Dorosłość często uczy nas odpowiedzialności, ale czasami przy okazji oducza nas spontaniczności, odwagi i słuchania samych siebie.
Wstajemy rano, wykonujemy swoje obowiązki, wracamy zmęczeni, zajmujemy się kolejnymi sprawami, zasypiamy i następnego dnia zaczynamy od początku.
I tak mijają tygodnie, miesiące, a nawet lata.
W pewnym momencie możemy zauważyć, że nasze życie jest wypełnione po brzegi, ale niekoniecznie tym, co daje nam poczucie spełnienia.
Mamy wszystko zaplanowane, wszystko pod kontrolą, jesteśmy potrzebni innym, wywiązujemy się ze swoich zobowiązań. Ale kiedy ostatnio zrobiliśmy coś wyłącznie dla siebie? Coś, co nie było konieczne, praktyczne ani opłacalne? Coś, co po prostu sprawiało nam radość?
Bo przecież nie po to dorastaliśmy, żeby przez resztę życia tylko odhaczać kolejne punkty na liście obowiązków.
Czy naprawdę nie mamy czasu, czy przestaliśmy dawać sobie do niego prawo?
Bardzo często słyszymy: „Nie mam czasu", „Teraz nie mogę", „Może za rok", „Jak dzieci podrosną", „Jak spłacę zobowiązania", „Jak będzie spokojniejszy okres".
Tylko że spokojniejszy okres nie zawsze przychodzi.
Zawsze pojawia się coś nowego. Kolejny problem, kolejny wydatek, kolejna odpowiedzialność. I jeśli będziemy czekać na idealny moment, możemy nigdy go nie doczekać.
Oczywiście, nie chodzi o to, żeby rzucić pracę, zostawić wszystkie obowiązki i zacząć realizować marzenia bez zastanowienia. Dorosłość wymaga rozsądku. Ale rozsądek nie powinien oznaczać rezygnacji z siebie.
Czasami wystarczy mały krok. Godzina w tygodniu poświęcona na coś, co kochamy. Zapisanie się na zajęcia, na które od dawna mieliśmy ochotę. Rozpoczęcie nauki czegoś nowego. Powrót do pasji, którą kiedyś odłożyliśmy na bok.
Nie musimy od razu zmieniać całego życia. Możemy zacząć od tego, żeby przestać odkładać siebie na później.
Może właśnie teraz jest czas, żeby przypomnieć sobie, kim jesteśmy poza naszymi rolami?
Sama coraz bardziej dostrzegam, jak ważne jest, żeby nie rezygnować z rzeczy, które dają nam poczucie życia. Żeby mimo codzienności, odpowiedzialności i różnych okoliczności szukać przestrzeni na własne marzenia.
W moim przypadku oznacza to również odważniejsze podążanie za tym, co naprawdę czuję, i pozwalanie sobie na realizowanie rzeczy, które kiedyś mogły wydawać się odległe.
I nie chodzi o to, że wszystko jest łatwe. Nie jest. Czasami mamy mniej energii, mniej możliwości, więcej zobowiązań i więcej powodów, żeby powiedzieć sobie „nie teraz".
Ale coraz bardziej wierzę w to, że nie musimy mieć idealnych warunków, żeby zrobić pierwszy krok.
Nie musimy też nikomu niczego udowadniać. Nie musimy osiągać sukcesu według cudzej definicji. Czasami największym sukcesem jest po prostu odzyskanie poczucia, że nasze życie należy również do nas.
A co, jeśli za kilka lat najbardziej będziemy żałować nie tego, czego nie udało nam się osiągnąć, ale tego, z czego zrezygnowaliśmy, zanim w ogóle spróbowaliśmy?
Może warto zadać sobie dzisiaj kilka pytań:
Kiedy ostatnio zrobiłem coś, co naprawdę sprawiło mi radość?
Jakie marzenie odłożyłem na później i dlaczego?
Czy moje obecne życie jest życiem, którego chcę, czy tylko życiem, do którego się przyzwyczaiłem?
Co zrobiłbym, gdybym przestał bać się opinii innych i pozwolił sobie spróbować?
Bo marzenia nie mają daty ważności. Nie kończą się wraz z trzydziestymi, czterdziestymi czy pięćdziesiątymi urodzinami. Nie stajemy się za starzy na pasję, naukę, miłość, podróże czy rozpoczynanie czegoś od nowa.
Może więc zamiast kolejny raz powiedzieć sobie „nie mam czasu", warto zapytać: „Czy naprawdę chcę, żeby tak wyglądało moje życie?".
Nie chodzi o to, żeby przestać być odpowiedzialnym dorosłym. Chodzi o to, żeby w tym wszystkim nie zapomnieć o człowieku, którym jesteśmy.
Bo przecież kiedyś mieliśmy marzenia. I może one nadal w nas są. Tylko trochę za długo czekają, aż w końcu damy im szansę.
Nie pozwólmy, żeby całe nasze życie stało się listą obowiązków, którą kiedyś odhaczaliśmy z nadzieją, że później zaczniemy naprawdę żyć.
A może właśnie to „później" jest dzisiaj?
Komentarz redakcyjny: pasje i poczucie sensu mają znaczenie
Pytanie Magdaleny o miejsce dla siebie znajduje punkt styczny z norweskimi zaleceniami dotyczącymi dobrostanu. W materiale „ABC for god psykisk helse” na Helsenorge Helsedirektoratet zachęca do trzech rodzajów działań: aktywności, bycia z innymi oraz robienia rzeczy, które mają dla nas znaczenie. Aktywność rozumiana jest szeroko — obejmuje również twórczość, kulturę, naukę i wolontariat. Wśród propozycji są biblioteka, chór, nauka czegoś nowego i spotkania z ludźmi.
Dodatkowy kontekst daje przegląd WHO Europe dotyczący sztuki, zdrowia i dobrostanu, autorstwa Daisy Fancourt i Saoirse Finn, opublikowany w 2019 roku. Raport obejmuje wyniki ponad 3000 badań i wskazuje na rolę uczestnictwa w sztuce w promocji zdrowia, profilaktyce oraz wspieraniu leczenia. Uwzględnia jednak bardzo różne metody badawcze - od opisów przypadków po badania randomizowane. Nie jest dowodem, że dowolne hobby przyniesie każdemu taki sam efekt.
Naszym redakcyjnym wnioskiem z tych źródeł jest to, że warto szukać miejsca na aktywność, relacje i rzeczy osobiście ważne. Nie oznacza to obowiązku realizowania wielkich marzeń ani gwarancji poprawy samopoczucia.
Trzeba też dopowiedzieć coś ważnego do pytania „czy naprawdę nie mamy czasu?”. Niekiedy naprawdę go brakuje. Choroba, praca zmianowa, trudna sytuacja finansowa czy opieka nad bliskimi ograniczają wybór. Powrót do siebie może zaczynać się od odpoczynku, prośby o pomoc albo podziału obowiązków. Pasja nie powinna stawać się kolejnym zadaniem, za którego niewykonanie rozliczamy samych siebie.
Tekst Magdaleny ma charakter osobistej refleksji. Powyższe źródła stanowią uzupełnienie redakcyjne; nie są recenzją jej tekstu ani potwierdzeniem każdej zawartej w nim opinii.
Porozmawiajmy o tym podczas live z Magdaleną
Ten tekst otwiera temat kolejnej rozmowy w Radiu Wataha. Chcemy przyjrzeć się marzeniom, które odłożyliśmy, rolom, w których łatwo zgubić siebie, i temu, jak znaleźć choć trochę przestrzeni na własne potrzeby.
Jakie marzenie wciąż czeka na Wasze „kiedyś”? A może udało się Wam do niego wrócić? Podzielcie się swoim doświadczeniem w komentarzach pod zapowiedzią programu. Wasze historie mogą stać się początkiem naszej rozmowy.
Przeczytaj również inne teksty Magdaleny
Źródła komentarza redakcyjnego
Helsenorge / Helsedirektoratet: ABC for god psykisk helse: Gjør noe aktivt, sammen og meningsfullt. Aktualizacja wskazana na stronie: 6 maja 2026 r.
WHO Regional Office for Europe: Daisy Fancourt, Saoirse Finn, What is the evidence on the role of the arts in improving health and well-being? A scoping review. Health Evidence Network synthesis report 67, 2019.
Dostęp do źródeł: 3 listopada 2026 r.







