Przejdź do treści

Ilona Eljasz: przyjechała do córki, w Norwegii stworzyła własne studio

Przyjechała do Norwegii odwiedzić córkę. Została, odnalazła spokój i otworzyła Body Sculpt Studio w Nesbru. Ilona Eljasz opowiada o sporcie, bliskich i treningach, które pomagają również poznawać ludzi.

Posłuchaj artykułu

Steve JoobsCzas czytania: 9 minOstatnia aktualizacja: 23 października 2026
Ilona Eljasz: sport, nowy początek i własne studio w Norwegii

Ilona Eljasz: sport, nowy początek i własne studio w Norwegii

Nasze zdjęcie

W skrócie

Ilona Eljasz jest trenerką personalną i instruktorką zajęć grupowych. Od około sześciu i pół roku mieszka w Norwegii, gdzie prowadzi treningi dla kobiet i mężczyzn. Własne Body Sculpt Studio w Nesbru to kolejny etap jej drogi - od prowadzenia firm w Polsce i startów w zawodach sylwetkowych po budowanie wokół sportu społeczności na emigracji.

Najważniejsze fakty

  • Ilona prowadzi treningi indywidualne oraz zajęcia grupowe.
  • Pracuje z Polakami, Norwegami i osobami innych narodowości.
  • W jej koncepcji zajęć spotykają się elementy baletu, barre i ćwiczeń wzmacniających.
  • Body Sculpt Studio mieści się przy Nesbruveien 75 w Nesbru, w okolicy IKEA Slependen.
  • Kontakt: +47 486 10 882.

Ilona Eljasz przyjechała do Norwegii odwiedzić córkę. Nie miała wtedy gotowego planu na nowe życie ani własne studio treningowe. Została, znalazła spokojniejszą codzienność i stopniowo zaczęła budować swoją drogę zawodową. Dziś jest trenerką personalną, instruktorką zajęć grupowych i prowadzi Body Sculpt Studio w Nesbru.

Żeby jednak opowiedzieć, kim jest Ilona, trzeba wyjść poza salę treningową. W naszej rozmowie wracamy do sportowych pasji jej taty, wspólnego życia z mężem, prowadzenia dwóch firm i konieczności odnalezienia się po stracie bliskiej osoby. To właśnie z tych doświadczeń wyrasta jej dzisiejsze podejście do pracy i ludzi.

- Tata nauczył mnie kochać sport, mąż nauczył mnie kochać ludzi, a życie nauczyło mnie zaczynać od nowa.

Do Norwegii przyjechała do córki. Odnalazła też miejsce dla siebie

Kiedy odwiedzała córkę, która mieszkała w Norwegii z mężem i dzieckiem, nie wiedziała jeszcze, że rodzinny wyjazd zamieni się w kolejny rozdział jej własnego życia. W chwili naszej rozmowy od tamtej decyzji minęło około sześciu i pół roku.

Wcześniej mieszkała w Warszawie. Znała tempo dużego miasta, obowiązki przedsiębiorcy i codzienne napięcie związane z prowadzeniem firm. W Norwegii przyciągnęły ją przyroda, widoki i możliwość życia w spokojniejszym rytmie.

- Tutaj wyglądam z okna i widzę piękny fiord, piękny las — opowiada.

Ważne było również poznawanie innej kultury. Z perspektywy czasu ocenia swój wybór jako dobry i potrzebny na tym etapie życia.

- Myślę, że to był dobry krok, że to jest jakiś etap mojego życia, taki bardziej spokojny.

Ten spokój ma dla niej bardzo konkretne znaczenie: możliwość zatrzymania się, przyjrzenia własnym potrzebom i poświęcenia większej uwagi rodzinie. Po latach godzenia pracy, wychowywania dzieci i sportu zaczęła doceniać czas na zwykłą rozmowę.

Z córką i wnuczką ma niemal codzienny kontakt. Z dorosłym synem rozmawia rzadziej, kiedy pojawia się potrzeba. W rozmowie przyjmuje to jako naturalną część usamodzielniania się dzieci i budowania przez nie własnego życia.

Ojciec pokazał jej, jak wygląda prawdziwa pasja

Kiedy pytamy o ludzi, którzy ją ukształtowali, Ilona wraca do taty. Z zawodu był milicjantem, ale jego wielkimi pasjami były sport i motoryzacja. Podnosił ciężary i, jak wspomina córka, odnosił sukcesy podczas służby wojskowej.

Od najmłodszych lat wprowadzał ją w świat sportowych emocji. Zabierał na mecze siatkówki, koszykówki i piłki nożnej oraz wydarzenia pływackie. Razem oglądali wyścigi motocyklowe i Formułę 1.

Ilona do dziś pamięta, jak mocno przeżywał sukcesy polskich zawodników. Zdarzało się, że wzruszał się i płakał. W tych wspomnieniach jest również zapach starego garażu i czas spędzany razem.

- Tata nie musiał mi tłumaczyć, czym jest pasja. Pokazywał mi to wszystko w swoim życiu.

Zainteresowania zostały z nią na lata. Nadal śledzi MotoGP i Formułę 1. Sama jeździła motocyklem i należała do grupy motocyklistów. Jak mówi, dawało jej to radość oraz możliwość poznawania nowych ludzi.

Spełniła również marzenia o wyjazdach na wielkie wydarzenia: oglądała MotoGP w Barcelonie i Formułę 1 w Monako. Te podróże mają dla niej osobisty wymiar, ponieważ łączą dzisiejsze emocje ze wspomnieniami o tacie.

W rozmowie nagrywanej przed Wszystkimi Świętymi szczególnie zależało jej na przywołaniu jego pamięci. To on zaszczepił w niej zainteresowania, które do dziś są częścią jej życia.

Mąż nauczył ją dostrzegać dobro w drugim człowieku

Drugą niezwykle ważną osobą był jej nieżyjący już mąż. Poznali się przez wspólnego kolegę. Początkowo Ilona nie myślała o nim jako o przyszłym partnerze. Był od niej starszy o dziesięć lat, co wtedy wydawało jej się dużą różnicą.

Dziś wspomina swoje ówczesne przekonania z uśmiechem. Relacja rozwijała się powoli, a z czasem pojawiło się uczucie. Spędzili razem piętnaście lat.

- Mój mąż był człowiekiem przez duże „C”, o ogromnym, po prostu wielkim sercu - mówi.

Wspomina jego miłość do niej i dzieci, ale równie mocno podkreśla szacunek, z jakim odnosił się do innych ludzi.

Wspólnie prowadzili dwie firmy zajmujące się importem kosmetyków z różnych krajów. Oznaczało to wiele pracy, odpowiedzialności i podejmowania trudnych decyzji. Zdarzały się również problemy związane z pracownikami.

W takich sytuacjach widziała u męża cechę, którą szczególnie zapamiętała: gotowość do dawania kolejnej szansy. Nawet jeśli ktoś zawiódł lub popełnił błąd, potrafił nadal dostrzegać w nim dobro.

Ilona przyznaje, że sama bywała wtedy bardziej stanowcza. Oczekiwałaby większej konsekwencji wobec błędów. Jednocześnie podziwiała jego podejście.

Kiedy podczas rozmowy pada pytanie, czy taka wiara w ludzi się opłacała, odpowiada:

- Myślę, że się opłacało. Zawsze się opłaca widzieć w drugim człowieku dobro, uważam.

To jedna z najważniejszych lekcji, które wyniosła ze wspólnego życia.

Po stracie trzeba było dalej prowadzić życie

Po śmierci męża została z dwójką dzieci i dwiema firmami. Obok obowiązków rodzinnych i zawodowych nadal towarzyszył jej sport. Jak przyznaje, nie miała wówczas tyle czasu dla bliskich, ile chciałaby im poświęcić.

Dlatego dzisiejszy spokój w Norwegii jest dla niej tak cenny. Pozwala inaczej rozłożyć uwagę pomiędzy pracę, rodzinę i własne potrzeby.

Doświadczenia nauczyły ją również ostrożności w ocenianiu innych. Podczas rozmowy zwraca uwagę, jak łatwo powiedzieć: „Ja nigdy bym tego nie zrobiła” albo „Ja bym tak nie postąpił”. Tymczasem dopóki człowiek nie znajdzie się w określonej sytuacji, nie wie do końca, jak zareaguje.

- Nie jesteśmy idealni. Nikt nie jest - podkreśla.

Dla Ilony ważne jest wyciąganie wniosków z błędów i poznawanie samej siebie poprzez kolejne doświadczenia. Przyznaje, że również własne reakcje potrafiły ją zaskakiwać.

- Po prostu trzeba starać się być dobrym człowiekiem. Ale to nie zawsze wychodzi.

W tej wypowiedzi jest miejsce na ludzką niedoskonałość i świadomość, że uczenie się nie kończy na żadnym etapie życia.

Trening o piątej rano i weekendy na szkoleniach

Sport przez lata towarzyszył Ilonie równolegle do prowadzenia firm. Żeby znaleźć na niego czas, potrafiła wstawać o piątej rano i jechać na trening. Weekendy przeznaczała na rozwój: kursy trenerskie, szkolenia z dietetyki i anatomii.

Około dziesięciu lat przed naszą rozmową zdecydowała się spróbować swoich sił w zawodach sylwetkowych. Ważny wpływ na tę decyzję miał Robert Piotrkowicz. Ilona uczestniczyła w szkoleniach jego akademii i właśnie podczas jednego ze zjazdów została zainspirowana do startu.

W przygotowaniach pomagała jej jego żona, która była jej trenerką. Ilona wspomina zdobycie trzeciego miejsca w zawodach federacji IFBB w Polsce.

Za startami stały regularna praca i nauka. Dziś te doświadczenia są częścią jej warsztatu trenerskiego, choć osoby przychodzące na zajęcia mają różne potrzeby i własne cele.

Polki, Norweżki i międzynarodowe grupy

Po przyjeździe do Norwegii Ilona początkowo pracowała przede wszystkim z Norwegami i osobami innych narodowości. Prowadziła treningi indywidualne, a z czasem również grupowe.

Około dwóch lat przed rozmową zaczęła rozwijać także zajęcia dla Polaków i grupy fitness dla Polek. Prowadzi również norweskie grupy treningowe.

W obu środowiskach dostrzega pozytywne nastawienie do wspólnego ćwiczenia. Jak opowiada, jej zaangażowanie i własna aktywność motywują uczestniczki do działania. Ważna jest też atmosfera, którą tworzą razem podczas spotkań.

Ilona pracuje zarówno z kobietami, jak i mężczyznami. Wśród jej podopiecznych są również polscy przedsiębiorcy.

„Potrzebujemy drugiego człowieka”

Jednym z najważniejszych wątków naszej rozmowy jest samotność na emigracji. Ilona mówi o tym na podstawie własnych spotkań i pracy z podopiecznymi.

- Mam takie doświadczenie, że tutaj bardzo dużo osób jest samotnych - zauważa.

Utworzenie grup fitness okazało się dla niej dobrym pomysłem również ze względu na relacje między uczestniczkami. Kobiety przychodzą ćwiczyć, ale przy okazji poznają się i rozmawiają. Z czasem rodzą się przyjaźnie i mniejsze grupy znajomych.

Ilona daje im przestrzeń do kontaktu. Widzi, że dla części osób możliwość wyjścia z domu i spotkania innych ma duże znaczenie.

- Potrzebujemy drugiego człowieka, potrzebujemy grup, potrzebujemy tego, żeby porozmawiać, żeby się zaprzyjaźnić z kimś. To jest bardzo ważne.

W jej doświadczeniu osoby, które znajdują ogłoszenia i decydują się przyjść, często szukają również poczucia przynależności. Zajęcia dają im regularną okazję do spotkania.

Zaufanie buduje się także między ćwiczeniami

Podopieczni podczas treningów indywidualnych opowiadają Ilonie o codziennych trudnościach: rodzinnych, finansowych czy związanych z samopoczuciem. Rozmowy pojawiają się w przerwach i pomiędzy ćwiczeniami.

Ilona traktuje tę otwartość jako wyraz zaufania i jest za nią wdzięczna. Dzieli się własnym doświadczeniem, słucha i poznaje ludzi, z którymi pracuje.

W pracy trenerskiej satysfakcję daje jej obserwowanie zmian zachodzących z czasem. Dotyczą sprawności, sylwetki, ale również podejścia do treningu i samego siebie.

- Jak widzę te zmiany, to mi przynosi bardzo dużą satysfakcję — mówi.

W jej opowieści regularny trening jest procesem. Pozwala poznawać własne możliwości, podejmować kolejne próby i dostrzegać postępy.

Body Sculpt Studio w Nesbru - marzenie, które nabrało konkretnego adresu

Własne studio było jednym z marzeń Ilony. W chwili nagrywania wywiadu Body Sculpt Studio w Nesbru działało od tygodnia.

Chciała stworzyć profesjonalne miejsce z rodzinną atmosferą, w którym mogłaby realizować własną wizję treningu. Studio jest dla niej ważnym etapem drogi zawodowej w Norwegii.

Prowadzi tam treningi indywidualne. Rozwija także własną koncepcję zajęć łączącą elementy baletu, barre i ćwiczeń wzmacniających.

Zaprasza kobiety oraz mężczyzn, którzy chcą pracować nad ciałem i swoim podejściem do aktywności. Podczas rozmowy podkreśla otwartość na różne osoby i ich potrzeby.

Body Sculpt Studio mieści się przy Nesbruveien 75 w Nesbru, w okolicy IKEA Slependen, niedaleko Oslo.

Własne studio to kolejny etap, a planów jest więcej

Kiedy pytamy o realizację marzeń, Ilona zaznacza, że otwarcie studia nie wyczerpuje jej planów. Nadal chce rozwijać swoją działalność i pracować z ludźmi.

Podczas rozmowy przyjęła również zaproszenie do społeczności ekspertów skupionej wokół Twojej Norwegii i Radia Wataha. Wspólnym kierunkiem jest aktywizowanie Polonii i tworzenie okazji do kontaktu, wymiany doświadczeń oraz współpracy.

Jej dotychczasowa praca pokazuje, jak takie spotkania mogą wyglądać w praktyce. Ktoś znajduje ogłoszenie, przychodzi na pierwsze zajęcia, poznaje inne osoby i wraca. Z regularnych treningów stopniowo powstają relacje.

Nasza Polonia: Ilona Eljasz

Ilona opowiada o swoim życiu poprzez ludzi i doświadczenia, które pozostawiły w niej ślad. Ojciec przekazał jej miłość do sportu i motoryzacji. Mąż pokazał, jak wielką wartość ma szacunek do drugiego człowieka. Po jego śmierci musiała dalej prowadzić firmy, wychowywać dzieci i szukać własnej drogi.

W Norwegii znalazła spokojniejszy rytm życia. Teraz buduje tutaj miejsce, w którym może połączyć sportową wiedzę z otwartością na ludzi.

Najtrafniej przedstawia się słowami, które wypowiedziała na początku naszej rozmowy:

- Tata nauczył mnie kochać sport, mąż nauczył mnie kochać ludzi, a życie nauczyło mnie zaczynać od nowa.

Kontakt do Ilony Eliasz i Body Sculpt Studio

Adres: Nesbruveien 75, Nesbru - okolice IKEA Slependen.

Telefon: +47 486 10 882.

Dostępność podana przez Ilonę: od poniedziałku do niedzieli, w godzinach 6:00–22:00. Termin spotkania lub treningu należy ustalić bezpośrednio.

Z Iloną można skontaktować się również przez jej profile na Facebooku i Instagramie.

Rozmowę przeprowadził Steve Joobs, Radio Wataha, dla Twojej Norwegii. Tekst opracowano na podstawie wywiadu z Iloną Eliasz.

Źródła

  • Artykuł został napisany na podstawie wywiaduWywiad

Czy ten materiał był dla Ciebie pomocny?

Zbieramy jeszcze oceny tego materiału.

Pytania czytelników

Masz pytanie do tego tematu? Zadaj je tutaj — odpowiada redakcja lub inni czytelnicy.

Nie ma jeszcze pytań do tego artykułu.

Treści publikują użytkownicy. Zgłoś, jeśli widzisz naruszenie. Razem

Szukasz czegoś konkretnego?

Znajdź poradnik, informację lub firmę w TwojaNorwegia.

Więcej z: Polacy w Norwegii

Materiały partnerów