Polacy w Norwegii mają wiele historii do opowiedzenia. Pokazujemy, czym zajmujemy się na emigracji, jak układamy sobie życie, rozwijamy pasje i pomagamy innym. Chcemy poznawać ludzi, ich codzienność, sukcesy i trudności, z którymi przyszło im się zmierzyć. Dziś poznajemy Agatę Klingenberg i jej drogę do Reiki. A jeśli Ty również masz historię, którą chcesz się podzielić - odezwij się do mnie. Steve Joobs, Twoja Norwegia.
Agata
Nie zaczynamy od certyfikatów wiszących na ścianie. Zaczynamy od wspomnienia małej dziewczynki, która - jak opowiada dziś Agata Klingenberg - zobaczyła siebie przykładającą dłonie do innych ludzi. Miała wtedy pięć lub sześć lat. Nie znała słowa „Reiki” i nie wiedziała, że po latach właśnie z tą praktyką połączy swoje zainteresowania.
Dziś pod nazwą AJNA Shadowlight tworzy przestrzeń, której hasło brzmi „Mer harmoni i hverdagen” - więcej harmonii w codzienności. Za tymi słowami stoją jej osobiste doświadczenia, duchowe przekonania i praca z osobami, które przychodzą na sesje.
W rozmowie dla Twojej Norwegii pytamy, co właściwie dzieje się podczas takiego spotkania, jak zdobywała wiedzę i czy można przekroczyć próg jej gabinetu, zachowując sceptycyzm.
Wspomnienie, które po latach nabrało znaczenia
Agata opisuje dziecięce doświadczenie jako wizję. To jej dzisiejsza interpretacja wspomnienia, które łączy ze swoją późniejszą drogą.
- Reiki pojawiło się w moim życiu tak naprawdę, jak byłam jeszcze dzieckiem, kiedy miałam pięć–sześć lat i kiedy jeszcze nie wiedziałam, że to jest Reiki - opowiada.
Świadome zainteresowanie przyszło w dorosłości. Jak podkreśla, wtedy nie towarzyszyło mu długie przekonywanie samej siebie.
- Tak jakby mnie piorun strzelił. Tak jakbym od razu wiedziała, że to jest coś, w co chcę iść. Nie miałam absolutnie żadnych wątpliwości.
Zapytana, jak wyjaśniłaby swoją praktykę komuś, kto pierwszy raz słyszy jej nazwę, odpowiada językiem energii, harmonii i powrotu do siebie. Reiki rozumie jako „uniwersalną energię”, z którą - zgodnie ze swoimi przekonaniami - pracuje podczas sesji.
Najważniejsze w jej opisie są potrzeby konkretnej osoby: czasem poszukiwanie wyciszenia, czasem uporządkowania emocji, a czasem poczucia większej gotowości do działania.
Co dzieje się podczas pierwszego spotkania?
Pierwszym krokiem jest rozmowa. Agata pyta, z czym przychodzi klient i czego potrzebuje. Dopiero później zaczyna się sama sesja.
- Im więcej powie mi klient, tym lepszą technikę będę mogła dobrać, żeby z nim pracować - wyjaśnia.
Jak opisuje, uczestnik kładzie się na stole do masażu. Może określić własną intencję spotkania. Następnie Agata przesuwa dłonie nad ciałem i korzysta z wahadełka - czynności te interpretuje jako rozpoznawanie tak zwanych blokad energetycznych.
W jej praktyce pojawiają się również kamienie układane w miejscach określanych w tej tradycji jako czakry, szałwia, dźwięki oraz olejki. Pracuje, przykładając dłonie do wybranych miejsc lub trzymając je nad ciałem. Zaznacza, że omija miejsca intymne.
Spotkanie kończy prowadzoną wizualizacją lub medytacją, a następnie rozmową o odczuciach uczestnika i ewentualnych kolejnych spotkaniach.
Czy w tej uporządkowanej sekwencji jest przestrzeń na pytanie, zmianę zdania albo przerwę?
- W każdym momencie, kiedy klient poczuje, że chce coś powiedzieć, potrzebuje coś powiedzieć albo o coś zapytać, jak najbardziej można zapytać, przerwać, mówić - odpowiada.
To ważny szczegół dla kogoś, kto przychodzi po raz pierwszy: uczestnik może komunikować swoje granice i zakończyć udział.
A jeśli ktoś niczego nie poczuje?
O sesjach Reiki często opowiada się poprzez intensywne przeżycia. W tej rozmowie pada jednak również pytanie o sytuację odwrotną: co, jeśli nic szczególnego się nie wydarzy?
Agata przyznaje, że takie spotkania również się zdarzają.
- Ja reaguję tak samo jak w przypadku, kiedy ktoś coś poczuje - mówi.
Wyjaśnia, że rozmawia wtedy z uczestnikiem, pyta o chęć dalszej pracy i przedstawia możliwe kolejne kroki. Według jej interpretacji odczucia mogą pojawić się także później. Jest to jednak jej przekonanie dotyczące przebiegu sesji, a nie gwarancja określonego rezultatu.
Podczas wywiadu Steve Joobs podzielił się własnym doświadczeniem: dwa dni po spotkaniu opisywał bardzo dobre samopoczucie i zauważone zmniejszenie dolegliwości bólowych. To osobista relacja prowadzącego. Sama kolejność zdarzeń nie pozwala ustalić, co spowodowało zmianę ani przewidzieć doświadczeń innych osób.
Certyfikaty i doświadczenie zdobywane w praktyce
Na ścianach widoczne są certyfikaty wystawione na nazwisko Agaty Klingenberg. Obejmują między innymi Usui Ryoho Reiki Master/Teacher, Kundalini Reiki Master Teacher, Kundalini Reiki Advanced Master - poziom 9, Gold Reiki, Crystal Reiki Master/Teacher oraz Violet Flame Reiki - poziom 4 Master.
Agata tłumaczy, że poszczególne nurty mają w jej rozumieniu wspólną podstawę, a różnią się dodatkowymi elementami i sposobem prowadzenia pracy.
Szkolenia, o których opowiada w wywiadzie, odbywały się online, w kontakcie z nauczycielem przez kamerę. W podobnej formule — według jej relacji — oceniano jej przygotowanie. Sama podkreśla jednak, że ukończenie kursu nie oznacza końca nauki.
- To nie jest tak, że w momencie, kiedy ktoś zostaje zainicjowany, wszystko potrafi i wszystko wie.
Opisuje późniejszą praktykę własną, spotkania z bliskimi, rodziną i przyjaciółmi, a następnie pracę z klientami. Właśnie temu doświadczeniu przypisuje duże znaczenie.
Pokazane dokumenty dotyczą szkoleń w konkretnych praktykach duchowych. Nie należy utożsamiać ich z kwalifikacjami medycznymi czy psychoterapeutycznymi.
Czy w gabinecie jest miejsce dla sceptyka?
Nie każdy, kto przychodzi na sesję, musi podzielać język energii i czakr. Pytamy więc wprost: czy można uznać, że dobre samopoczucie wynika z odpoczynku, spokojnej atmosfery i otrzymanej uwagi?
- Jak najbardziej - odpowiada Agata.
Przyznaje, że spotykała osoby mówiące o efekcie placebo. Dopuszcza możliwość, że ktoś właśnie tak interpretuje swoje przeżycia, choć sama pozostaje przekonana do energetycznego wyjaśnienia Reiki.
Mówi też, że najlepiej pracuje jej się z osobami, które nie oczekują z góry konkretnego scenariusza.
- Nie oczekuję nic. Jak przyjdzie do mnie coś fajnego, to się ucieszę. Jak przyjdzie do mnie coś złego, to zastanowię się, co z tym zrobić - tak opisuje postawę otwartości, którą ceni podczas spotkań.
Brak wyraźnych odczuć nie powinien jednak być oceną uczestnika ani powodem, by przypisywać mu winę za przebieg sesji. Różne osoby mogą przeżywać podobne spotkanie w zupełnie różny sposób.
„Pomogło mi po prostu radzić sobie z życiem”
Najbardziej osobisty moment rozmowy przychodzi wtedy, gdy pytamy o codzienność Agaty.
Wspomina trudne doświadczenia, w tym przemoc psychiczną i fizyczną, oraz wcześniejsze korzystanie z pomocy psychologa i psychiatry. Reiki opisuje jako praktykę, której przypisuje szczególnie duże znaczenie na własnej drodze.
- Pomogło mi zachować harmonię w moim życiu, uporządkować pewne sprawy, nadawać priorytety odpowiednim rzeczom - mówi.
Opowiada o lepszym śnie, większym spokoju i zmianie sposobu reagowania na trudności. To, co kiedyś odbierała jako coś wymierzonego przeciwko niej, dziś próbuje postrzegać jako kolejne doświadczenie, z którym może się zmierzyć.
- Pomogło mi po prostu radzić sobie z życiem.
W tych słowach mieści się najbardziej osobisty wymiar tej historii. Agata przedstawia Reiki przez pryzmat tego, co sama przeżyła i jak rozumie zachodzące w jej życiu zmiany.
Gdy na zakończenie prosimy, by powiedziała, co czytelnik powinien o niej zapamiętać, na chwilę się zatrzymuje.
- Tak naprawdę ciężko jest mówić o sobie i nie lubię mówić o sobie…
Tym razem pozostawiamy tę odpowiedź bez dopowiadania. Czytelnik poznaje Agatę poprzez jej historię, sposób prowadzenia spotkań i znaczenie, jakie nadaje swojej praktyce - także wtedy, gdy sam interpretuje te doświadczenia inaczej.
Reiki - krótki kontekst dla czytelnika
Reiki jest praktyką komplementarną opartą na koncepcji przekazywania energii poprzez dłonie przykładane do ciała lub trzymane nad nim. Amerykańskie National Center for Complementary and Integrative Health wskazuje, że nie wykazano jednoznacznie jego skuteczności w żadnym celu zdrowotnym, a istnienie postulowanego pola energetycznego nie ma potwierdzenia naukowego.
Przedstawione w rozmowie odczucia są osobistymi relacjami. Sesji Reiki nie należy traktować jako zamiennika diagnostyki, leczenia ani pomocy psychologicznej lub psychiatrycznej.
Rozmawiał: Steve Joobs






