Kiedy około ośmiu lat temu Kinga odwiedziła Radio Wataha w Mysen, już wtedy potrafiła przyciągnąć uwagę swoim tańcem i sprawnością. Dziś wracamy do rozmowy z Polką, która związała swoje życie z Norwegią i pole dance. Za nią starty na mistrzostwach świata, złote medale mistrzostw Norwegii i ważna życiowa zmiana - macierzyństwo. Przed nią kolejny cel: własne miejsce do prowadzenia zajęć.
Jednak w tej historii równie dużo miejsca co sportowe sukcesy zajmują osoby, które dopiero przekraczają próg sali. Czasem niepewne, skrępowane, zastanawiające się, czy sobie poradzą. Kinga chce pokazać im, że można zacząć od podstaw i czerpać satysfakcję z każdego małego postępu.
Szukała tańca. Znalazła sport, który został z nią na lata
Kinga mieszka w Norwegii od około piętnastu lat. W Polsce tańczyła od dzieciństwa i poznawała różne style. Po przeprowadzce chciała kontynuować tę pasję, ale trudno było jej znaleźć odpowiednie zajęcia taneczne dla dorosłych.
Pod koniec 2015 roku trafiła na próbny trening pole dance. Nie wiedziała jeszcze, czego się spodziewać. Spodobało jej się już podczas pierwszych zajęć i zapisała się na kurs.
Wszystko potoczyło się szybko. Po trzech lub czterech miesiącach instruktorka zapytała, czy chciałaby wystartować w mistrzostwach Norwegii. Gdy wyszła na scenę, miała za sobą zaledwie około dziesięciu miesięcy treningów. Zajęła czwarte miejsce.
To był początek sportowej drogi, która przyniosła jej później wielokrotne zwycięstwa w mistrzostwach Norwegii. Startowała zarówno solo, jak i w duecie; zdarzały się lata, w których zdobywała złoto w obu kategoriach. Dwukrotnie reprezentowała także Norwegię na mistrzostwach świata.
Dziś sukcesy odnoszą również jej kursantki
Macierzyństwo przyniosło przerwę w treningach trwającą około półtora roku. Kinga opowiada o tym czasie z ciepłem. Teraz, jak mówi, od około dwóch lat sama nie startuje w zawodach - skupia się na prowadzeniu zajęć i przygotowywaniu kursantek.
Wśród trenujących u niej osób są Polki, które również osiągają sukcesy. W rozmowie wspomina Dorotę, zwyciężczynię mistrzostw Norwegii i uczestniczkę mistrzostw świata, oraz Wiktorię, która w tym roku zajęła pierwsze miejsce w swojej kategorii na mistrzostwach Norwegii.
Nie każdy musi jednak myśleć o medalach. Dla wielu uczestniczek najważniejsza jest godzina poświęcona sobie: wyjście z domu, spotkanie z ludźmi i trening, który daje radość.
Nie musisz być silna ani rozciągnięta, żeby zacząć
Pole dance łączy ruch przy pionowym drążku z elementami tańca i akrobatyki. W treningu potrzebne są siła, mobilność, koordynacja i technika. Wszystkie te umiejętności rozwija się stopniowo.
Kinga prowadzi również zajęcia wzmacniające i stretching. Podkreśla, że osoba początkująca nie musi przychodzić z gotową formą ani umieć wykonywać efektownych figur.
Pierwszy trening zaczyna się od poznania grupy. Przez około pięć–dziesięć minut uczestnicy przedstawiają się, a instruktorka pyta o wcześniejsze doświadczenia i ewentualne kontuzje. Potem przychodzi czas na rozgrzewkę i pierwsze proste elementy.
Na początku wszystko odbywa się na ziemi, obok drążka. To spokojne wprowadzenie, które pozwala oswoić się z ruchem i sprawdzić możliwości grupy.
Zajęcia są przeznaczone dla osób pełnoletnich. Mogą uczestniczyć w nich zarówno kobiety, jak i mężczyźni.
Zamiast oceniania ciała - radość z tego, co potrafi
Kinga zauważa, że na pierwszych zajęciach część uczestniczek jest skrępowana. Zastanawiają się, jak wyglądają i czy ktoś będzie je oceniał. Z czasem uwaga przesuwa się na inne rzeczy: opanowanie ruchu, wykonanie figury, wspólne zatańczenie układu.
„Z każdymi zajęciami widać, jak to się zmienia, jak zaczynają dziewczyny wierzyć w siebie”.
W jej opowieści powraca temat akceptacji. Na sali nie trzeba mieć idealnej sylwetki. Liczą się próby, nauka i satysfakcja, kiedy coś wreszcie się uda.
Wiele jej kursantek to kobiety po trzydziestce. Trening jest dla nich okazją, żeby zrobić coś dla siebie i poznać nowe osoby. Tak również buduje się wspólnota - poprzez regularne spotkania i wspólne doświadczenia.
Fredrikstad: gdzie znaleźć zajęcia Kingi?
Kinga prowadzi własną działalność i wynajmuje salę w Danseloftet we Fredrikstad. W ramach swojej marki prowadzi zajęcia we wtorki i piątki. W czwartki uczy także w ramach oferty Danseloftet.
Na obecnej sali znajduje się siedem drążków. Przy większej grupie uczestniczki ćwiczą przy nich na zmianę. Gdy grupa liczy siedem osób, każda może korzystać z własnego drążka przez cały trening.
Informacje o ofercie i zapisach można znaleźć na stronie Kind by Kinga. Przed wyborem zajęć warto sprawdzić aktualny grafik i grupę odpowiednią do swojego poziomu.
Kolejny cel: własne studio i więcej możliwości
Od dwóch - trzech lat Kinga szuka lokalu, który mogłaby przeznaczyć na własne studio. Wynajmowanie sali w określone dni ogranicza liczbę zajęć i możliwości rozwoju.
Własne miejsce pozwoliłoby jej rozszerzyć grafik oraz zaprosić do współpracy inne instruktorki. W planach pojawiają się zajęcia taneczne, joga i dyscypliny powietrzne z wykorzystaniem koła oraz szarf.
Kluczowe są warunki techniczne. Kinga wskazuje, że idealna wysokość sali to około czterech metrów, choć rozważa również lokale o wysokości około trzech–trzech i pół metra. Potrzebna jest przestrzeń pozwalająca zachować bezpieczne odstępy między drążkami oraz możliwość odpowiedniego montażu sprzętu.
Znasz lokal w rejonie Sarpsborg lub Fredrikstad, który mógłby odpowiadać tym potrzebom? Skontaktuj się z Kingą przez jej stronę. Taka informacja może pomóc stworzyć miejsce, w którym więcej osób będzie mogło rozwijać swoją pasję.
Pierwszy krok nie musi prowadzić na podium
Kinga poszła na pierwsze zajęcia, bo chciała tańczyć. Nie planowała wtedy reprezentowania Norwegii na mistrzostwach świata. Dziś jej doświadczenie pomaga innym zaczynać własną drogę - niezależnie od tego, czy marzą o zawodach, czy po prostu chcą ruszyć się po pracy.
Jeśli od dawna zastanawiasz się nad pole dance, możesz zacząć od sprawdzenia grupy początkującej. Pierwszy trening to poznanie ludzi, rozgrzewka i proste ruchy. Reszta przychodzi krok po kroku.






