Polonia w Norwegii to nie tylko praca i urzędy. To również ludzie, którzy chcą pomagać innym
Na TwojaNorwegia pokazujemy Polaków działających w Norwegii nie tylko wtedy, kiedy odnoszą sukces zawodowy. Chcemy również pokazywać ludzi, którzy potrafią mówić o tym, co trudne, ponieważ sami wiedzą, jak wygląda życie z problemami, niepewnością, samotnością, rozpadem relacji czy koniecznością zaczynania od nowa.
Jedną z takich osób jest Magdalena, Feminine Movement.
Jej kolejne teksty nie mają mówić czytelnikowi, jak ma żyć. Mają otwierać rozmowę. Czasem wystarczy przeczytać historię drugiej osoby, żeby zauważyć coś również u siebie.
Dlatego pod tym artykułem możesz włączyć się do rozmowy. Możesz napisać, co myślisz, opowiedzieć własną historię albo zadać pytanie. Jeśli nie chcesz podpisywać się imieniem, możesz zrobić to anonimowo.
Bo być może ktoś, kto przeczyta Twoje kilka zdań, właśnie dziś potrzebuje dokładnie takiej perspektywy.
Miej wy...ne, a będzie Ci dane
Magdalena, Feminine Movement
Długo myślałam, że odpuszczanie oznacza poddanie się.
Że kiedy przestanę kontrolować, analizować, przewidywać i pilnować wszystkiego dookoła, coś się rozsypie.
Przecież trzeba ogarniać.
Dzieci muszą mieć wszystko, czego potrzebują. Praca musi być wykonana. Rachunki zapłacone. Relacje trzeba pielęgnować. Trzeba myśleć kilka kroków do przodu i najlepiej jeszcze przewidzieć to, czego przewidzieć się nie da.
Przez długi czas żyłam właśnie w taki sposób.
Jak ja tego nie dopilnuję, to kto?
Kiedy cały czas jesteś w gotowości
Problem pojawia się wtedy, kiedy zauważasz, że ten tryb właściwie nigdy się nie wyłącza.
Ciało pozostaje napięte.
Głowa cały czas pracuje.
Wracasz do rozmów i zastanawiasz się, czy powiedziałaś coś nie tak. Przewidujesz reakcje innych. Analizujesz wiadomości. Myślisz o tym, co wydarzy się jutro.
Próbujesz zabezpieczyć się przed rozczarowaniem, zanim ono w ogóle nastąpi.
I nawet kiedy przez chwilę nic złego się nie dzieje, w środku nadal działa alarm:
muszę coś zrobić.
Właśnie wtedy zaczęłam inaczej rozumieć zdanie, które może brzmieć trochę bezczelnie:
Miej wy...ne, a będzie Ci dane.
To nie znaczy, że ma Ci przestać zależeć
Nie chodzi o obojętność.
Nie chodzi o zamknięcie się na ludzi, uczucia czy relacje.
Nie chcę być osobą, która mówi: nikogo nie potrzebuję, nic mnie nie obchodzi i ze wszystkim poradzę sobie sama.
Dla mnie sens jest zupełnie inny.
Chodzi o moment, w którym potrafisz powiedzieć:
Zrobiłam swoje. Teraz pozwalam życiu zrobić swoje.
Powiedziałam, co czuję.
Postawiłam granicę.
Zrobiłam krok.
Dałam komuś szansę.
Podjęłam decyzję.
A czasami zakończyłam coś, co już od dawna nie prowadziło mnie w dobre miejsce.
I na tym moja odpowiedzialność się kończy.
Nie będę już ciągnąć za drugiego człowieka
Nie chcę przekonywać kogoś, żeby mnie wybrał.
Nie chcę udowadniać swojej wartości.
Nie chcę godzinami analizować, dlaczego ktoś napisał albo dlaczego właśnie nie napisał.
Nie chcę budować całej historii z jednej wiadomości, spojrzenia czy kilku godzin ciszy.
Nie jestem w stanie kontrolować tego, co czuje drugi człowiek.
Mogę kontrolować tylko to, co sama zrobię z własnym życiem.
I coraz mocniej czuję, że jeśli coś rzeczywiście ma być częścią mojego życia, nie powinnam każdego dnia trzymać tego kurczowo obiema rękami.
A jeśli muszę bez końca walczyć, żeby ktoś albo coś przy mnie zostało, być może właśnie to powinnam wreszcie puścić.
Siła nie zawsze oznacza dźwiganie
Potrafię bardzo dużo unieść.
Potrafię działać.
Potrafię organizować.
Potrafię szukać rozwiązania.
Potrafię wstać wtedy, kiedy jestem zmęczona i zrobić następny krok, nawet jeśli nie widzę jeszcze całej drogi.
Przez wiele lat właśnie to uważałam za siłę.
Dziś widzę, że siła może wyglądać również inaczej.
Czasami siłą jest powiedzenie:
Nie muszę już tego dźwigać.
I naprawdę to odłożyć.
Bez poczucia winy.
Bez tłumaczenia się każdemu dookoła.
Bez potrzeby, żeby wszyscy zrozumieli moją decyzję.
Nie wszystko muszę naprawić
To chyba jedna z najtrudniejszych rzeczy do zaakceptowania.
Nie każdą relację da się uratować.
Nie każda osoba ma zostać w naszym życiu.
Nie każda historia kończy się tak, jak sobie wyobrażaliśmy.
Nie każdy plan się wydarzy.
I nie wszystko, co tracimy, musi być stratą.
Czasami coś odchodzi właśnie po to, żeby zrobić miejsce.
Na człowieka, przy którym nie będę się zastanawiała, czy jestem wystarczająca.
Na relację, w której nie trzeba bez końca zgadywać.
Na ludzi, przy których można być sobą.
Na życie, które nie składa się wyłącznie z przetrwania kolejnego dnia.
Chcę żyć, a nie tylko zabezpieczać się przed życiem
Coraz bardziej uczę się właśnie tego.
Żyć.
Czuć.
Tańczyć.
Śmiać się.
Spotykać ludzi.
Tworzyć.
Kochać.
Podróżować.
Być kobietą.
Mieć własne marzenia.
I nie odkładać tego wszystkiego do momentu, kiedy w końcu wszystko będzie idealnie poukładane.
Bo być może taki moment nigdy nie nadejdzie.
Życie nie jest idealnie poukładane.
Jest trochę nieprzewidywalne.
Czasami chaotyczne.
Czasami trudne.
Ale potrafi być też niesamowicie piękne.
Nie muszę znać wszystkich odpowiedzi
Kiedyś poczucie bezpieczeństwa dawała mi kontrola.
Dzisiaj coraz częściej próbuję szukać go gdzie indziej.
W zaufaniu do samej siebie.
Mogę nie wiedzieć, co wydarzy się za miesiąc.
Mogę nie znać odpowiedzi na każde pytanie.
Mogę nie wiedzieć, czy dana relacja przetrwa.
Mogę nie wiedzieć, czy plan, który właśnie tworzę, się powiedzie.
Ale wiem jedno.
Jeśli coś się wydarzy, poradzę sobie.
Jeżeli coś nie wyjdzie, będę szukała następnej drogi.
Jeżeli ktoś odejdzie, będzie bolało, ale przeżyję.
Jeżeli coś się skończy, kiedyś zacznę coś nowego.
Największa wolność
Największą wolnością nie jest dla mnie już możliwość kontrolowania wszystkiego.
Jest nią świadomość:
Cokolwiek się wydarzy, ja będę ze sobą.
I chyba właśnie dlatego coraz bardziej lubię to proste, trochę prowokacyjne zdanie:
Miej wy...ne, a będzie Ci dane.
Nie jako wymówkę.
Nie jako zachętę do ignorowania ludzi.
Nie jako filozofię pod tytułem „nic mnie nie obchodzi”.
Tylko jako zgodę na to, że czasami naprawdę trzeba przestać tak mocno trzymać.
Puścić człowieka.
Puścić oczekiwanie.
Puścić potrzebę odpowiedzi.
Puścić kontrolę.
Puścić coś, co już się skończyło.
I zrobić miejsce.
Kiedy przestajesz ściskać życie

Może właśnie wtedy zaczynasz naprawdę je czuć.
Nie zawsze dostaniesz dokładnie to, czego chciałaś.
Życie nie działa jak automat, do którego wrzucamy odpowiednie zachowanie i otrzymujemy zamówioną nagrodę.
Ale bardzo często dopiero wtedy, kiedy przestajemy trzymać się jednej wersji przyszłości, zaczynamy widzieć możliwości, których wcześniej nawet nie zauważaliśmy.
Dlatego dzisiaj robię swoje.
Dbam o siebie.
Dbam o swoje dzieci.
Buduję swoje życie.
Idę za tym, co czuję.
Otwieram się na ludzi.
Kocham.
Tańczę.
Marzę.
Działam.
Ale nie chcę już biegać za wszystkim i za wszystkimi.
Nie chcę nikogo gonić.
Nie chcę niczego wymuszać.
Nie chcę kontrolować każdego następnego kroku.
Zrobię swoje.
A później...
mam wy...ne.
I pozwalam życiu jeszcze mnie czymś zaskoczyć.
Magdalena
Feminine Movement
A jak jest u Ciebie?
Czy potrafisz odpuścić, kiedy zrobiłeś już wszystko, co było w Twojej mocy?
A może właśnie kontrolowanie wszystkiego daje Ci poczucie bezpieczeństwa?
Czy zdarzyło Ci się kiedyś trzymać relację, człowieka albo sytuację znacznie dłużej, niż było to dla Ciebie dobre?
Napisz pod artykułem.
Możesz podpisać się imieniem, ale jeśli wolisz zachować prywatność, możesz również włączyć się do rozmowy anonimowo.
Nie chodzi o ocenianie czyjegoś życia.
Chodzi o rozmowę.
Bo za wieloma inicjatywami Polaków działających dzisiaj w Norwegii stoją również własne doświadczenia, potknięcia i trudne momenty. Czasem właśnie dlatego później pojawia się potrzeba, żeby powiedzieć drugiemu człowiekowi:
wiem, jak to jest. Porozmawiajmy.




